Szkoła bycia pro-vie, albo: w jaki sposób 2+2 może być równe 70?

Content marketing tematyczny

uwaga! strona pro-vie.pl jest przeznaczona dla osób dorosłych; miejscami zawiera treści trudne intelektualnie, które tworzę z myślą o osobach dorosłych, czyli nie dla dzieci. Także dlatego, że nie mam uprawnień pedagogicznych, co oznacza, że moje sposoby wyrażania się nie uwzględniają tych umiejętności w przekazywaniu wiedzy, których wymaga relacja z dziećmi.

Strona oczywiście w budowie.

Renata rozumie to tak

(w układzie: od tego co jej zdaniem najważniejsze; najpierw tylko ledwo zanotowane)

Krzyż Chrystusowy
1. Krzyż o uznanych formach i znaczeniach (najczęściej belka pionowa dłuższa, belka pozioma krótsza, na nim ciało Zbawiciela z przebitym bokiem) w jego materialnym znaku, na którym umarł umęczony Zbawiciel (jedyny Zbawiciel człowieka i świata, jak naucza Kościół Katolicki), Jezus Chrystus, człowiek, który rzeczywiście żył na tej ziemi i cierpiał, dla naszego zbawienia, ok. 2000 lat temu; 2. rozumienie metaforyczne: cierpienia za wiarę (cierpienie prześladowań) lub w wierze (cierpienia dla zasług przed Bogiem) chrześcijan, a także wszystkich ludzi dobrej woli, którzy nie mają możliwości usłyszenia chociażby kerygmatu. „Sprzeciwia się więc wierze Kościoła teza o ograniczonym, niekompletnym i niedoskonałym charakterze objawienia Jezusa Chrystusa, które rzekomo znajduje uzupełnienie w objawieniu zawartym w innych religiach. Najgłębszym uzasadnieniem tej tezy miałby być fakt, że prawda o Bogu nie może jakoby zostać pojęta i wyrażona w swej całości i pełni przez żadną historyczną religię, a więc także przez chrześcijaństwo, a nawet przez Jezusa Chrystusa. Ten pogląd sprzeciwia się radykalnie dotychczasowym twierdzeniom wiary, według których w Jezusie Chrystusie dokonało się pełne i ostateczne objawienie zbawczej tajemnicy Boga” (Kongregacja Nauki Wiary, Deklaracja 'Dominus Iesus'. O jedyności i powszechności zbawczej Jezusa Chrystusa i Kościoła, Poznań 2000, s.10). Przykłady innych uznanych form krzyża, które też są krzyżem Chrystusowym, ale w jeszcze innym znaczeniu, przed udział w Mistycznym Ciele Chrystusa: krzyż św. Andrzeja; krzyż, na którym został umęczony św. Piotr; krzyże w odznaczeniach państwowych w państwie ochrzczonym, znak Tau w duchowościach franciszkańskich; krzyż oazowy; krzyż łaciński (krzyż Chrystusowy bez tzw. Pasyjki), krzyż grecki, krzyż unicki, krzyż prawosławny, krzyż maltański. Renata rozumie to tak: krzyż Chrystusowy w przestrzeni publicznej, czyli np. jak w Polsce (w Sejmie, w Senacie nie wiem czy mamy krzyż, w szkołach, na uniwersytetach, w szpitalach, przy drogach itp.) oznacza wciąż na nowo potwierdzany fakt historycznie przyjętego chrztu państwa, czyli przyjęcia chrześcijaństwa nie tylko prywatnie przez poszczególne osoby, ale oficjalnie przez władzę państwa. W Polsce taką decyzję o Polsce podjął w 966r. Mieszko I; taka decyzja jest nieusuwalna, ponieważ taka jest natura chrztu. Z decyzji tej wynika, że w takim państwie to chrześcijanie są u siebie, a wszyscy inni są goszczeni (powinni być goszczeni jak najlepiej, np. warto się dowiedzieć w jaki sposób król Kazimierz Wielki ugościł w Polsce Żydów, a wcześniej Jan Olbracht; Żydów, którzy uciekali przed pogromami, czyli byli uchodźcami, a w Polsce odnajdywali schronienie), a nie że wszyscy w Polsce (100%) muszą być katolikami, nawet nie powinno tak być, żeby wszyscy byli katolikami, ponieważ Kościół jest naturalnie misyjny, czyli każdy katolik chce co jakiś czas komuś ogłosić dobrą nowinę, a nie każdego stać na wyjazd. Można oczekiwać, że Krzyż Chrystusowy, ponieważ jest znakiem Zbawienia, jeśli umieszczony jest w przestrzeni publicznej, pomaga przez dosłownie nawet samą rzeczywistość jego zaistnienia w takiej przestrzeni, lepiej, szybciej, skuteczniej przezwyciężać jakieś zło, ponieważ jest znakiem Zbawienia, czyli uwolnienia od zła, często przez lepsze zrozumienie, przez większą łagodność, przez większy dostęp do prawdy; prawdy podawanej w ilościach, które się da znieść, a nie w ilościach, które człowieka rozwalają, jak np. billboardy ze zdjęciami abortowanego ludzkiego istnienia. Formę krzyża w odznaczeniach państwowych, gdybym miała wyjaśnić moje rozumienie takiej rzeczywistości, wyjaśniłabym tak: 'Jezus Chrystus, jedyny Zbawiciel człowieka i świata, odbarzył Cię łaską przeżycia i umiejętnością podejmowania bohaterskich decyzji, a Ty zdecydowałeś się z tych darów skorzystać i to jak najlepiej'. Krzyż Chrystusowy w pierwszym znaczeniu, jeśli tylko można na niego patrzeć, czyli jest umieszczony w polu widzenia ludzi, wszystkich zbawia od jakiegoś zła, choć w różnym stopniu, dosłownie każdemu kogo dusza może przyjąć choć odrobinę zbawczej łaski (kogo dusza nie jest w ekskomunice, kto nie jest w apostazji, kto nie ma grzechu przeciw Duchowi Świętemu [to jest jedyny grzech, którego Bóg nie może przebaczyć]) udziela się Jego zbawcza moc, także innowiercom, choć w dużo mniejszej skali, niż ludziom ochrzczonym. W taki sposób, że przynajmniej wyrywa człowieka (konkretnych ludzi) ze szponów determinizmu, fatalizmu, ze źle ulokowanej wiary, od której wielu ludzi stacza się prosto w depresję. To są niełatwo widoczne łaski, ponieważ sprawiają tylko tyle, że ktoś nie ma w całym swoim życiu samobójczych myśli, czyli nie dochodzi do zaistnienia jakiejś tragedii albo ta, która się wydarza jest dużo mniejsza. Chyba trzeba dodać, że w tym nie ma w ogóle magii, ponieważ Bóg nie zbawia przez magię, ale przez wiarę. Wyrzekamy się szatana i jego dzieł, a natychmiast potem odnawiamy akt wiary, wierzymy w Boga, a Pan Bóg wiarę, dosłownie przyjęty dar cnoty wiary, uznaje za wielką zasługę człowieka i zbawia przez wiarę. To więc jest dla nas wszystkich niebezpieczne co mąci w tej właśnie prawdzie. Dlaczego więc mówimy o ofierze Pana Jezusa Chrystusa? Dlatego, że zbawcze dzieło sięga wszystkich grzechów, czyli nawet magik, jeśliby się chciał nawrócić, znajdzie dla siebie takie zrozumienie jego cierpień na drodze oczyszczającej, że się utrzyma, dosłownie utrzyma, a nie potępi. W tych najtrudniejszych „rozrachunkach” do czego się przygotowujemy prawie całe życie, chodzi właśnie o to, żeby się w chwilach próby nie potępiać, ale uznać prawdę o Bożej dobroci, o Bożym przebaczeniu, choćby się w przeszłości zrobiło coś strasznego; tylko się trzeba z tego wyspowiadać. Dlaczego trzeba się wyspowiadać? Ponieważ Pan Jezus chciał, żeby tak było. (...); (notatkę tę napisałam 6 sierpnia 2020 r., RK).
Wzór Świętych Kościoła
Jedną z tajemnic radosnych różańca jest tajemnica Ofiarowania NMP, czyli ten moment do rozważania, w którym Matka Boża, z Dzieciątkiem Jezus i św. Józefem, przyszła do Świątyni Jerozolimskiej, aby Dziecię Jezus przedstawić Bogu Ojcu, a za siebie i św. Józefa złożyć w ofierze parę gołębi, ponieważ takie były wtedy obowiązujące Ich przepisy prawa. Renata rozumie to tak: można dość łatwo uznać, że decyzja przyjścia do światyni z Panem Jezusem w tych okolicznościach była gruntownie przemyślana, ponieważ sytuacja Świętej Rodziny ze względu na to co się w Jej życiu dokonało była inna, niż każdej innej współczesnej Im rodziny. Oboje, Matka Boża i św. Józef, wiedzieli, że opiekują się oczekiwanym Mesjaszem. Całkiem prawdopodobne, że zastanawiali się, może nawet wiele godzin o tym rozmawiali, czy nie byłoby lepiej właśnie nie pójść do świątyni zgodnie z prawem i zwyczajem, ponieważ jeśli w ich domu zamieszkał Mesjasz, Pan wszelkiego prawa, to po co jeszcze iść do świątyni w celu ofiarowania pary gołąbków? Zdecydowali pójść. Jeśli tak, to w takim razie właśnie ta decyzja na pewno była najlepszą jaką można było podjąć na tamte okoliczności. Dla nas oznacza to, że Święta Rodzina wypracowała nam najlepszy standard życia społecznego; w sytuacji, kiedy to życie miało już ustalone godziwe prawo. Wybór większego dobra, czyli trzymanie się w łasce uświęcającej, albo – można też powiedzieć – unikanie grzechu, w cywilizacji chrześcijańskiej oznacza życie zgodnie z obowiązującym prawem, o ile jest ono wystarczająco godziwe i możliwe jest, żeby go nie kwestionować i/lub da się go zmieniać zgodnie z jego przepisami. W taki właśnie sposób, jeśli tylko chcemy, możemy szukać na wszelkie dostępne tematy tych najwyższych standardów, czyli dosłownie w życiorysach Świętych; osób, które Kościół prawnie uznał za wzór do naśladowania. Warto zauważyć, że najwyższe standardy mądrościowe dostępne są w nauczaniu i życiorysach doktorów Kościoła (notatkę tę napisałam 6 sierpnia 2020 r., RK).
Lubienie ludzkiego ciała
Lubienie ludzkiego ciała (własnego, cudzego) w chrześcijaństwie jest oczywistością, do której faktycznie niektórzy dochodzą po wertepach z własnych lub cudzych błędów, ale na pewno chrześcijaństwo nie proponuje konfliktu pomiędzy ciałem a duchem. Czymś zupełnie innym jest cielesność, którą z kolei na pewno należy przezwyciężyć lub porzucić, ale pandemia pokazała, że wciąż mało ludzi, i to wierzących, dobrze rozumie o co w tym chodzi. Zachęta do tego przezwyciężenia lub porzucenia absolutnie nie jest zachętą do jakiś spirytyzmów, czyli do odrzucenia ciała (własnego, cudzego), ponieważ chodzi w niej, właściwie tylko, o nawrócenie z grzechów, i to właśnie przeciwko ciału ludzkiemu (rozumianemu jako soma oczywiście), czyli np. z grzechu obżarstwa, pijaństwa, nieczystości, lenistwa. O to w tym chodzi, a nie o oderwanie od ciała, co proponują czasem lub często (tego nie wiem) niechrześcijańskie medytacje. Chrześcijaństwo nie ma konfiktu z ciałem!, ale z cielesnością. Nie można porzucać w kościele własnego ciała nie nakładając sobie na twarz maseczki, jeśli to nas obowiązuje i rzeczywiście znacznie zmniejsza ryzyko zachorowania na covid-19, ponieważ właśnie roztropna troska o swoje (i cudze) ciało, czyli zakładanie masek i dystans społeczny, daje prawo myśleć o przyjaźni ze Zbawicielem, a nie coś innego. Ciało soma, jest darem, jak życie; trzeba je przyjąć, lubić i pielęgnować (notatkę tę napisałam 4 września 2020 r, RK).