Drabina III, czyli drabina godności ludzkiej

(ułożona w lipcu 2020 roku przez RK, dedykowana na 100-lecie urodzin św. Janowi Pawłowi II)

Proszę o cierpliwość i wyrozumiałość, strona dopiero w budowie.

„Jak powstaje trwała przyjaźń? (...) Pośród tych wszystkich rodzajów miłości istnieje tymczasem jedna, która jest trwała. Powstaje ona nie na skutek czyjegoś polecenia, nie z powodu wielkich darów czy przysług, nie w wyniku umowy czy z konieczności natury, ale wyłącznie dzięki podobieństwu cnót. Takiej miłości nie zniweczą żadne okoliczności: nie rodzieli jej odległość, nie zniszczy czas, nawet sama śmierć nie zdoła jej przeciąć! (...) Jest to miłość prawdziwa i trwała” [Kasjan, 2011].

Pewne standardy moralne są dziedzictwem ludzkości i w związku z tym są (przepraszam za kolokwializm) nieruszalne, czyli jeśliby się ktoś świadomie i dobrowolnie próbował na nie targnąć, powinien być uznany za człowieka niebezpiecznego dla tego dziedzictwa i w związku z tym powinien otrzymać na ten temat pouczenie, jeśli to nie pomaga, upomnienie, a jeśliby i to nie poskutkowało, jakąś karę. Także dziedzictwo cywilizacyjne ma wypracowane takie standardy i w naturalny sposób, w wolności, oferuje je kolejnym pokoleniom, a także ludziom, którzy jeszcze nie mają wyrobionego poczucia cywilizacyjnej przynależności. W tych standardach daje się wyraźnie zauważyć ich częściowo niepolityczną 'materię', a także ich świeckość (tu muszę dodać, że ludzi świeckich rozumiem nie jako profanum, ale jako civilis [ludzie dobrej woli religijnie obojętni, a także ludzie nieochrzczeni] i/lub laicum [w innych religiach: ludzie dobrej woli religijnie zaangażowani; w chrześcijaństwie: ludzie, którzy przyjęli chrzest]), np. obowiązek udzielania pomocy poszkodowanym w wypadkach, który mieści się w przepisach prawa drogowego, wynika z Bożego miłosierdzia pojmowanego po chrześcijańsku, czyli jest nieruszalne w cywilizacji chrześcijańskiej. Innym przykładem może być odruch pocieszania człowieka w jakimś nieszczęściu, co jest prawem obyczajowym. Nie ma takiego obowiązku, ale w cywilizacji chrześcijańskiej w zasadzie każdy to robi (nie zawsze werbalnie, często przez mowę niewerbalną, więc np. przez zasmucenie twarzy, w bardziej zażyłych relacjach przez słowa otuchy, przez pogłaskanie, czy także czasem przez przytulenie). Jeśli tego brakuje, mamy najprawdopodobniej do czynienia z jakimś zjawiskiem, które się nie mieści w naszej cywilizacji, a wtedy trzeba się zastanowić, czy to nam zagraża, czy jest obojętne, ponieważ marginalne (dotyczy rzeczywiście marginalnych spraw, albo bardzo rzadko się wydarza). Standardem cywilizacyjnym jest na pewno konstytucja państwa (jej uznane istnienie), suwerenność państwa, państwo jako takie też, zakresy religijnej wolności, uznany model rodziny, także poczucie estetyki. Z całą pewnością istnieją też jakieś standardy kontynentalne, narodowe, regionalne, czy etniczne, np. standardem polskim jest gościnność, wolność, Chrystusowy krzyż w Sejmie, w szkołach, w szpitalach, przy drogach, a standardem francuskim jest równość obywatelska, wolność, piękno, prawdziwa tolerancja, godność właśnie, ale przykładowo francuska piosenka nie jest już takim standardem, ale częścią francuskiej kultury. Ochrona życia ludzkiego i godności ludzkiej, z całym szacunkiem dla jej różnorodności, mieści się w standardzie moralnym, które jest dziedzictwem ogólnoludzkim, co na pewno oznacza, że wynika też z prawa naturalnego. Jest w związku z tym najważniejsza, wręcz pierwotna, jest potrzebą na poziomie instynktu samozachowawczego ludzkości. Jest jak podobrazie na obraz, który maluje sam Bóg; jeśli tego brakuje, w ogóle nie może być obrazu! Dopóki żyjemy, mamy zawsze dużą szansę żyć dalej. Kwestią pozostaje tylko: w jakich standardach.

RK

Uprzejmie informuję, że kolor na tej stronie jest nawiązaniem do koloru pięknych włoskich tynków.