Wspomnienie człowieka po 40-tce

O wujku Januszu z Krakowa

Śp. Wujek, jeden z tych mi najbliższych nie tylko przez więzy krwi, ale także ze względu na łączącą nas ciekawą przyjaźń, zginął tragicznie we wrześniu 1994 roku, w Krakowie, potrącony przez pociąg, jako człowiek po 40-tce. Był człowiekiem niezwykłym, mądrym i bardzo lubił dzieci. Dlatego się zaprzyjaźniliśmy. Mała różnica wieku, 17 lat, to samo miejsce zamieszkania w dzieciństwie (prawie na przeciwko domu, w którym mieszkał Sługa Boży Jerzy Ciesielski), sprawiały, że kiedy go prosiłam, żeby mi pomógł nadrobić zaległości z historii, albo z fizyki po jakiejś mojej nieobecności w szkole z powodu jednej z obowiązkowych chorób tego czasu ludzkiego życia, on nie tylko uczył mnie rozumieć obowiązujący mnie materiał, ale też opowiadał różne anegdoty o tej samej szkole, więc też o tych samych nauczycielach, co bardzo sprzyjało mojej nauce. Rzeźbił trochę w drewnie i grał całkiem nieźle na gitarze. Dziś, nie wiadomo czemu, chciałam sobie obejrzeć w internecie zdjęcia śp. Jerzego Bińczyckiego, znanego polskiego i krakowskiego aktora. Wrzuciłam nazwisko w wyszukiwarkę i zaczęłam oglądać wynik. Nagle zobaczyłam to, czego wcale nie szukałam: uśmiech mojego śp. Wujka na jednym ze zdjęć przedstawiających tego słynnego Aktora. Wy też możecie zobaczyć ten uśmiech. Można go znaleźć na witrynie Polskiej Akademii Filmu. Jeśli klikniecie w link w tym zdaniu, to na zdjęciu na dole strony, w środku (kolor), tym prawie en face. Dokładnie dziś przypada kolejna rocznica tragicznej śmierci mojego śp. Wujka.

Renata Kucharska

Kraków, 28 września 2021 r.

powrót do drabiny I