Szkoła bycia pro-vie, albo: w jaki sposób 2+2 może być równe 70?

Content marketing tematyczny

uwaga! strona pro-vie.pl jest przeznaczona dla osób dorosłych; miejscami zawiera treści trudne intelektualnie, które tworzę z myślą o osobach dorosłych, czyli nie dla dzieci. Także dlatego, że nie mam uprawnień pedagogicznych, co oznacza, że moje sposoby wyrażania się nie uwzględniają tych umiejętności w przekazywaniu wiedzy, których wymaga relacja z dziećmi.

Informacja o plikach cookies

Regulamin usług

Polityka prywatności

Dodatkowe materiały edukacyjne

Męski sposób widzenia 'rzeczy':
Taka jest rzeczywistość, więc wystarczy tylko uczciwie 'rzeczy' dziejące się przy okazji poczęcia nowego człowieka 'pooglądać' i potwierdzać, a chodzi o to, że właśnie to jest męski sposób przeżywania poczętego nowego ludzkiego życia: sposób, który od chwili poczęcia 'widzi' w tym dopiero co poczętym ludzkim życiu od razu dziecko. Dla kobiet w pierwszej ciąży prawie zawsze to jest człowiek! najpierw, a dziecko zawsze za jakiś dopiero czas. Kobieta najpierw chce być w ciąży, ale mówi skrótem myślowym lub do jakiegoś mężczyzny, żeby ją zrozumiał, więc mówi, że chciałaby urodzić dziecko. Kobieta najpierw ma takie podejście: będę w ciąży (będę w stanie błogosławionym); jak dobrze w tym czasie wyglądać?, jaką fryzurę nosić, żeby cała sylwetka wyglądała pięknie?, jak się w tym czasie malować?, jakie kolory będą dla mnie najkorzystniejsze, jak brzuch będzie mi się zaogrąglał?, czy w późnej ciąży będę wyglądała tak cudownie jak ta kobieta, która pozowała Dunikowskiemu do jego słynnej rzeźby pt. „Macierzyństwo”?, czy będzie mi się chciało bardziej spać w pierwszych miesiącach ciąży, czy bardziej — z przeproszeniem oczywiście — żygać? A drugi etap to też nie jest jeszcze instynkt macierzyński, ponieważ chodzi o następujące zagadnienia: kupię temu małemu człowiekowi we mnie jakieś dobre płyty, to może coś Chopina, albo nie, jest zbyt uczuciowy, mogę się przez to w ciąży zrobić płaczliwa, więc może tanga do tańczenia i pójdziemy razem na kurs tanga, będę z nim tańczyć tango; on sobie będzie rósł, a ja będę w coraz lepszej formie. Nawet jest taki oczywisty zwyczaj, który to potwierdza, że nie kupuje się dziecinnych rzeczy, aż się to nowe życie ludzkie już urodzi, ponieważ kobieta ma prawo w ciąży cieszyć się życiem, dosłownie całą ciążę, jeśli tylko nie ma lekarskich przeciwskazań, i powinna się nie martwić, że jest już w 7-ym miesiącu i dalej nie ma uczuć macierzyńskich do człowieka, którego w sobie nosi. Po porodzie one się odzywają, a czasem dopiero po podaniu siary. Wiem, że się powtarzam, ale to jest naprawdę ważny temat. Osobiście uważam nawet jeszcze więcej: uważam, że każda nowa ciąża jest czasem dla kobiety w tej ciąży bycia w ciąży, a nie macierzyństwa wobec tego dziecka, z którym jest w ciąży, tzn. (muszę to lepiej wyjaśnić) dla każdego nowego dziecka rodzi się nowe uczucie macierzyńskie i jest ono wyłączne w sensie jego jakości, inne dla każdego dziecka i równoczenie zgodne z każdym dzieckiem, dla którego ta kobieta jest matką. Nie wiedzie o czym mówię? Proszę to zobaczyć na własne oczy na You Tube'ie. Reasumując można powiedzieć tak: „oczywiście urodzę tobie, mężu, dziecko, ale teraz, przepraszam cię, chodzę w ciąży”.
Cywilizacje i kultury:
Trzy cywilizacje (zob. moją definicję oraz wyjaśnienie inkulturacji) są najprawdopodobniej rzeczywistością zastaną skończoną, a nie mnożliwą, ponieważ istnieje prawdopodobieństwo, że ludzką naturą, której częścią (nieusuwalną) jest cnota religijności, jest mieć odczucie bycia u siebie, czyli bycia w domu lub podążać w stronę takiego odczucia, a to oznacza istnienie takiej rzeczywistości i o takiej skali, która pozwala człowiekowi przezwyciężać i przezwyciężyć obsesję tułactwa, która się wytworzyła po grzechu bratobójstwa (zabójstwa człowieka przez człowieka świadomie i dobrowolnie, ze złej woli). Bez cywilizacji człowiek staje się istotą, która gna bez opamiętania uciekając przed prawdą o sobie samym, której nie jest w stanie znieść, co widać w niektórych kulturach bardzo wyraźnie. Cywilizacja jako większe dobro od kultur pomaga samym swoim istnieniem znaleźć się człowiekowi z jego naturą w jakimś domu, w którym już na pewno da się żyć i z którego nie ma już potrzeby uciekać, ponieważ to co przerażało otrzymuje inne i/lub łagodniejsze znaczenie. Przykładowo kultury destruktywne z kultem płodności znikają, ponieważ cywilizacja zawsze daje możliwość budowania gniazda, czyli własnej rodziny, w ramach moralności dostępnej w danej cywilizacji. Św. Jan Paweł II przedstawiał się nam w Jego encyklikach (encykliki są dokumentami duszpasterskimi, a nie naukowymi) jako osoba poszkodowana przez kultury destruktywne, które jeśli zaistnieją, wytwarzają obraz świata „spolaryzowany”, co Święty Papież nazywa metaforycznie 'cywilizacją miłości' i 'cywilizacją śmierci'. Ojciec Święty Senior przedstawiał w czasie Jego pontyfikatu bardzo podobną rzeczywistość, ale na temat innego rodzaju „polaryzacji” światopoglądowej. Ojciec Święty Franciszek idzie już krok dalej, ponieważ może pójść dalej (jakieś bardzo poważne tematy zostały gdzieś faktycznie przezwyciężone [może modlitwą, może prawdziwym nawróceniem], więc pojawiła się duchowa przestrzeń do powiedzenia czegoś więcej), więc wcześniejsze pojęcie 'cywilizacji śmierci' zastępuje pojęciem 'kultury destruktywnej' (z którego korzystam), czyli tego co nam zawsze jakoś zagraża (w mikroskalach, a nie w sensie cywilizacyjnym), więc trzeba przezwyciężać (przezwyciężanie to może się wydawać czymś podobnym do „walki o przetrwanie” [uchodźctwa], ale raczej jest czymś innym: np. ze względu na możliwe do zdobycie większe dobro [własne i najbliższych] jakąś poważną życiową decyzją [migracje ekonomiczne lub zdrowotne]), ale nie tworzy się ze świadomie i dobrowolnie wybranego zła, tylko z błędów, jest więc tym, czym prawdziwy alkoholik, tyle że jeszcze przed odwykiem, który jednak chce się leczyć (na moim rysunku o inkulturacji kultury destruktywne mieszczą się w kulturach niskich i pierwotnych, oznaczone są kolorem brązowym, a w relacji do cywilizacji chrześcijańskiej są przed inkulturacją). Nie ma więc tu (w 'sytuacji zastanej') regresu, ale prawdziwy rozwój. Dalej dopiero udaje się odróżnić kultury destruktywne od „sekt” destruktywnych, czyli grup ludzi, którzy wybrali w życiu zło w celu szkodzenia sobie i innym lub innym i sobie. To rozróżnienie jest zawsze rozróżnianiem bardzo wysokiego ryzyka i równocześnie obronnym, niezbędnym żeby się ratować przy tego typu atakach zarówno na kultury, jak i na cywilizacje. 'Miejsce' na horyzoncie zdarzeń tego rozróżnienia jest takie, że rozróżniający i każdy człowiek dobrej woli rzeczywiście się ratuje, siłą prawdy i jawności.
Kultury destruktywne tak naprawdę są autostruktywne, ale nie mają o tym wiedzy, do tego projektywne, a także turbulente, wydają się 'pasywne', co oznacza, że trzeba ratować z nich ludzi przez edukację (najpierw o ich wolności), tworzą pewien zamęt, ponieważ własne problemy i winy widzą na ekranach innych ludzi (można powiedzieć inaczej: inni ludzie są ekranem, na którym widzą siebie, ale nie zdają sobie z tego sprawy), dają nieprzyjemne skutki, tam gdzie się pojawiają. Nie mają znaczenia cywilizacyjnego (żadnego, czyli ani pozytywnego, ani negatywnego), więc nie ma jak ich zaznaczyć na rysunku przedstawiającym cywilizacyjną i kulturową sytuację zastaną. Oznacza to, że przez fakt bycia w niezawinionym ciężko błędzie są cywilizacyjnie i kulturowo kompostowalne i po jakimś czasie znikają dając całkiem niezłą ziemię (to jest tym razem metafora), na której dalej 'rosną' sobie cywilizacje i kultury (prymitywne, niskie, wysokie). Ludzie ratują się z kultur destruktywnych osobiście (własnym trudem, pracą nad sobą) przez dookreślenie siebie cywilizacyjne i/lub kulturowe, a następnie przez dosłownie Boże Miłosierdzie, a dokładniej przez ludzi, którzy z zachwytu Bożym Miłosierdziem bezinteresownie naprawiają jakieś tego typu zło, wiedząc, że nie muszą tego robić, ale mogą, jeśli chcą. Jeśli znika zaangażowanie pro-life, pogłębiają się cywilizacyjne i kulturowe trudności (zob. rysunek). Jeszcze uzupełnienie o cywilizacjach: w cywilizacjach zawsze mieszczą się jej dziewicze kultury, ale nie byłoby dobrze to zaznaczać.