Szkoła bycia pro-vie, albo: w jaki sposób 2+2 może być równe 70?

Content marketing tematyczny

uwaga! strona pro-vie.pl jest przeznaczona dla osób dorosłych; miejscami zawiera treści trudne intelektualnie, które tworzę z myślą o osobach dorosłych, czyli nie dla dzieci. Także dlatego, że nie mam uprawnień pedagogicznych, co oznacza, że moje sposoby wyrażania się nie uwzględniają tych umiejętności w przekazywaniu wiedzy, których wymaga relacja z dziećmi.

Dodatkowe materiały edukacyjne

Cywilizacje i kultury:
Trzy cywilizacje (zob. moją definicję oraz wyjaśnienie inkulturacji) są najprawdopodobniej rzeczywistością zastaną skończoną, a nie mnożliwą, ponieważ istnieje prawdopodobieństwo, że ludzką naturą, której częścią (nieusuwalną) jest cnota religijności, jest mieć odczucie bycia u siebie, czyli bycia w domu lub podążać w stronę takiego odczucia, a to oznacza istnienie takiej rzeczywistości i o takiej skali, która pozwala człowiekowi przezwyciężać i przezwyciężyć obsesję tułactwa, która się wytworzyła po grzechu bratobójstwa (zabójstwa człowieka przez człowieka świadomie i dobrowolnie, ze złej woli). Bez cywilizacji człowiek staje się istotą, która gna bez opamiętania uciekając przed prawdą o sobie samym, której nie jest w stanie znieść, co widać w niektórych kulturach bardzo wyraźnie. Cywilizacja jako większe dobro od kultur pomaga samym swoim istnieniem znaleźć się człowiekowi z jego naturą w jakimś domu, w którym już na pewno da się żyć i z którego nie ma już potrzeby uciekać, ponieważ to co przerażało otrzymuje inne i/lub łagodniejsze znaczenie. Przykładowo kultury destruktywne z kultem płodności znikają, ponieważ cywilizacja zawsze daje możliwość budowania gniazda, czyli własnej rodziny, w ramach moralności dostępnej w danej cywilizacji. Św. Jan Paweł II przedstawiał się nam w Jego encyklikach (encykliki są dokumentami duszpasterskimi, a nie naukowymi) jako osoba poszkodowana przez kultury destruktywne, które jeśli zaistnieją, wytwarzają obraz świata „spolaryzowany”, co Święty Papież nazywa metaforycznie 'cywilizacją miłości' i 'cywilizacją śmierci'. Ojciec Święty Senior przedstawiał w czasie Jego pontyfikatu bardzo podobną rzeczywistość, ale na temat innego rodzaju „polaryzacji” światopoglądowej. Ojciec Święty Franciszek idzie już krok dalej, ponieważ może pójść dalej (jakieś bardzo poważne tematy zostały gdzieś faktycznie przezwyciężone [może modlitwą, może prawdziwym nawróceniem], więc pojawiła się duchowa przestrzeń do powiedzenia czegoś więcej), więc wcześniejsze pojęcie 'cywilizacji śmierci' zastępuje pojęciem 'kultury destruktywnej' (z którego korzystam), czyli tego co nam zawsze jakoś zagraża (w mikroskalach, a nie w sensie cywilizacyjnym), więc trzeba przezwyciężać (przezwyciężanie to może się wydawać czymś podobnym do „walki o przetrwanie” [uchodźctwa], ale raczej jest czymś innym: np. ze względu na możliwe do zdobycie większe dobro [własne i najbliższych] jakąś poważną życiową decyzją [migracje ekonomiczne lub zdrowotne]), ale nie tworzy się ze świadomie i dobrowolnie wybranego zła, tylko z błędów, jest więc tym, czym prawdziwy alkoholik, tyle że jeszcze przed odwykiem, który jednak chce się leczyć (na moim rysunku o inkulturacji kultury destruktywne mieszczą się w kulturach niskich i pierwotnych, oznaczone są kolorem brązowym, a w relacji do cywilizacji chrześcijańskiej są przed inkulturacją). Nie ma więc tu (w 'sytuacji zastanej') regresu, ale prawdziwy rozwój. Dalej dopiero udaje się odróżnić kultury destruktywne od „sekt” destruktywnych, czyli grup ludzi, którzy wybrali w życiu zło w celu szkodzenia sobie i innym lub innym i sobie. To rozróżnienie jest zawsze rozróżnianiem bardzo wysokiego ryzyka i równocześnie obronnym, niezbędnym żeby się ratować przy tego typu atakach zarówno na kultury, jak i na cywilizacje. 'Miejsce' na horyzoncie zdarzeń tego rozróżnienia jest takie, że rozróżniający i każdy człowiek dobrej woli rzeczywiście się ratuje, siłą prawdy i jawności.
Kultury destruktywne tak naprawdę są autostruktywne, ale nie mają o tym wiedzy, do tego projektywne, a także turbulente, wydają się 'pasywne', co oznacza, że trzeba ratować z nich ludzi przez edukację (najpierw o ich wolności), tworzą pewien zamęt, ponieważ własne problemy i winy widzą na ekranach innych ludzi (można powiedzieć inaczej: inni ludzie są ekranem, na którym widzą siebie, ale nie zdają sobie z tego sprawy), dają nieprzyjemne skutki, tam gdzie się pojawiają. Nie mają znaczenia cywilizacyjnego (żadnego, czyli ani pozytywnego, ani negatywnego), więc nie ma jak ich zaznaczyć na rysunku przedstawiającym cywilizacyjną i kulturową sytuację zastaną. Oznacza to, że przez fakt bycia w niezawinionym ciężko błędzie są cywilizacyjnie i kulturowo kompostowalne i po jakimś czasie znikają dając całkiem niezłą ziemię (to jest tym razem metafora), na której dalej 'rosną' sobie cywilizacje i kultury (prymitywne, niskie, wysokie). Ludzie ratują się z kultur destruktywnych osobiście (własnym trudem, pracą nad sobą) przez dookreślenie siebie cywilizacyjne i/lub kulturowe, a następnie przez dosłownie Boże Miłosierdzie, a dokładniej przez ludzi, którzy z zachwytu Bożym Miłosierdziem bezinteresownie naprawiają jakieś tego typu zło, wiedząc, że nie muszą tego robić, ale mogą, jeśli chcą. Jeśli znika zaangażowanie pro-life, pogłębiają się cywilizacyjne i kulturowe trudności (zob. rysunek). Jeszcze uzupełnienie o cywilizacjach: w cywilizacjach zawsze mieszczą się jej dziewicze kultury, ale nie byłoby dobrze to zaznaczać.